czyli jak zaplanować siebie na nowo

Mam na imię Ela i bardzo mi miło, że mogę Ci coś o sobie opowiedzieć. Mieszkam w Krakowie, z dwoma kotami, a właściwie to trzema, wliczając Partnera. Niedawno skończyłam 35 lat. Kocham wczesne poranki, dobrą kawę, czytanie i zwierzęta. Lubię ideę slow life,  medytację i czynienie codzienności coraz lepszą. Jestem weganką. Od sześciu lat staram się o posiadanie potomstwa ale na razie żadna poczwarka nie zaszczyciła mnie swoją obecnością. Jestem empatyczna, optymistyczna i wierzę w dobrą wolę ludzi.

Ale przez lata nie czułam się dobrze sama ze sobą. Nie ta praca, nie te umiejętności, nie ta figura, nie to zdrowie, nie ten nastrój. Wszystko było nie tak, jakbym tego chciała. Tyle, że nie bardzo wiedziałam, czego chcę. I jak zabrać się za zmianę. Przez lata czekałam, aż coś się wydarzy i zmieni moje życie.

Aż któregoś dnia, ze względu na różne okoliczności, powiedziałam sobie „dość!” Przestałam myśleć o zmianie życia i w końcu się za tę zmianę wzięłam. Zaczęłam realizować Mój Wielki Plan.

Jak dotąd:

  • schudłam 10 kilogramów,
  • nauczyłam się wstawać o 4:30,
  • wypracowałam poranne nawyki,
  • nauczyłam się medytować,
  • uporałam się z obniżonym nastrojem,
  • przeszłam na weganizm,
  • znalazłam formę sportu dla siebie,
  • podjęłam decyzję o zmianie ścieżki zawodowej.

Jak to się zaczęło, czyli moja historia w pigułce

W 2012 zdiagnozowano u mnie zaśniad groniasty, formę nowotworu powiązanego z ciążą. Nieprawidłowo rozwijający się płód, a właściwie samą kosmówkę, usunięto. Następny rok spędziłam na krakowskiej onkologii, która bardziej przypomina fabrykę niż ośrodek leczniczy. To wtedy tak naprawdę zaczęłam się zastanawiać. Kim jestem? Kim chciałabym być? Co chciałabym po sobie zostawić? Jakie są moje ambicje? Jakie są moje cele?

Zaczęłam od ratowania swojego zdrowia, przeszłam na dietę wegańską, ograniczyłam cukier. Po drodze przyplątała się insulinooporność i niepłodność wtórna. Przez miesiące walczyłam z obniżonym nastrojem, którego wciąż boję się nazwać depresją. Ale poradziłam sobie. Niesamowitym jest to, że odczuwam szczęście, bo powoli zaczynałam tracić nadzieję, że w moim przypadku jest to możliwe. I dzisiaj mogę powiedzieć głośno: tak, jestem szczęśliwa!

To jednak jeszcze nie koniec.

Wciąż szukam siebie, bo zmiana to proces

To lepienie siebie na nowo ze starej gliny, to próbowanie siebie w nowych rolach i zmiana postrzegania tych znanych. To ciekawość zmiany i tego, co z niej może wyniknąć. To praca z lękiem przed sukcesem, przed porażką, przed nieznanym.

Buduję swój charakter

W ciągu ostatnich lat stworzyłam nową wizję życia, dowiedziałam się, jakie są moje wartości. Przepracowałam przeszłość, żeby skupić się na przyszłości. Wciąż uczę się samej siebie, poznaję swoje talenty i możliwości. Uczę się ludzi, komunikacji, życia w partnerskim związku. Uczę się jak do siebie mówić, jak się wspierać, jak się rozwijać.

Buduję nowe umiejętności

Całe życie skupiałam się nad tym, czego nie chcę. Nie wystarczało już sił i czasu by zastanowić się czego chcę. Zmieniam zawód. Nie jest to łatwe. Szczególnie, że jestem dość ambitna i wymyśliłam sobie skomplikowaną ścieżkę kariery. Rozwijam umiejętności technologiczne, designerskie, komunikacyjne. Jestem bardzo ciekawa rezultatów.

Co możesz zrobić by zacząć?

Nie jestem z tych, którzy powiedzą Ci, że zmiana jest łatwa. Po sobie wiem, że to mozolna praca nad sobą, codzienne zderzanie się ze swoimi słabościami. To też łzy szczęścia, gdy rośnie pewność siebie i zaufanie do siebie. Uwierzyłam, że mogę być inna, że dam radę ukształtować swoją rzeczywistość. Ty też sobie poradzisz!

I tym właśnie chciałabym się z Tobą podzielić.

Wiedza o tym, jak zacząć i jak pracować nad sobą mimo przeciwności, wcale nie jest oczywista. Pokażę Ci, co zadziałało w moim przypadku, a co okazało się zupełnie nieprzydatne. Na tej stronie możesz sprawdzić jaka jeszcze tematyka pojawi się na blogu.

Zapraszam!